Czy da się pogodzić wielkopowierzchniową produkcję zwierzęcą z interesem społecznym?

Aktualności 1 zdjęcie

Gmina Międzyrzec Podlaski jest gminą typowo rolniczą, choć w ostatnich latach obserwuje się diametralną zmianą charakteru gospodarstw rolnych, w szczególności ukierunkowanych na hodowlę zwierząt. W wielu miejscowościach zanikły drobne przydomowe hodowle, a ich miejsce zajmują wielkokubaturowe budynki inwentarskie mieszczące liczne stada, głównie drobiu. Dla jednych sposób na biznes lub dostosowanie się do wymogów nowoczesnego rolnictwa, dla innych - uciążliwość i obawa o środowisko naturalne. W latach 2010-2026 na terenie gminy Międzyrzec Podlaski powstało 85 ferm drobiu. Jaki jest ich odbiór społeczny i czy podobne inwestycje postrzegane są tylko negatywnie?

Panie Wójcie, czy rzeczywiście jest tak, że inwestorzy upodobali sobie Gminę Międzyrzec Podlaski, szczególnie na to, by powstawały na tym terenie fermy drobiu?

Nie, nie sądzę, ten proces nie dotyczy tylko Gminy Międzyrzec Podlaski, dotyczy wszystkich gmin. Oczywiście, przemysłowe fermy wielkopowierzchniowe niosą ze sobą pewne utrudnienia dla mieszkańców, chociażby w zakresie prawa do dysponowania gruntami w sposób swobodny. Mieszkańcy obawiają się spadku wartości gruntów, czego ja nie widzę, bo te inwestycje powstają na terenach rolnych, a w związku z tym te tereny nie są przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową czy przemysłową. Plan ogólny, nad którym pracujemy, oczywiście uściśli te granice działalności i określi, gdzie mogą lub nie mogą być procedowane te inwestycje. Przypominam, że przy opracowanym pięć lat temu studium przeprowadziliśmy na terenie gminy konsultację społeczną i debatę powszechną, dotyczącą właśnie ferm drobiu. Wówczas większość mieszkańców wypowiadała się w takim tonie, że te inwestycje są inwestycjami w produkcję rolną, zwierzęcą, dają zabezpieczenie dla naszych rolników i zabezpieczenie żywnościowe dla całej Polski , oczywiście wskazując, by ich lokalizacja nie była w środku miejscowości , a na terenach, obok których nie funkcjonują domy mieszkalne. W ten sposób da się pogodzić produkcję zwierzęcą, a niekiedy i uciążliwości, z interesem społecznym. Pamiętajmy o tym, my żyjemy na wsi, a wieś jest miejscem produkcji , czy to zwierzęcej czy roślinnej, która też pociąga za sobą pewne uciążliwości, chociażby nawożenie czy hałas przy koszeniu. To wszystko jest związane z miejscem produkcji rolnej i zwierzęcej, w związku z tym musimy podchodzić do tego w sposób racjonalny , a większość mieszkańców postrzega produkcję zwierzęcą jako zagrożenie. Jest bardzo prosty sposób na to, aby zminimalizować tę produkcję – nie jeść mięsa.

Po szczycie protestów, różnego rodzaju teorii, fake newsów, rozbieżnych opinii naukowców – czy obserwuje Pan Wójt zmianę, jeśli chodzi o podejście społeczne do tego typu inwestycji? Czy protestów ewentualnie spływających na Pan biurko jest mniej, czy więcej?

Odkąd nauczyliśmy ludzi pisać – piszą i protestują, jest to element nieodzowny. Ważną rzeczą jest, że w procesie decyzyjnym dotyczącym decyzji środowiskowych uczestniczy nie tylko wójt, ale i organy opiniujące. To nie jest tak, że wójt zza biurka podejmuje jednoosobowo decyzje. Nie jest też tak, że po spełnieniu wszystkich prawem dopuszczalnych wymogów wójt może nie wydać decyzji. Nie ma tu uznaniowości, a jest konkretny przepis, który nas obowiązuje. Zawsze będą protesty, w dużej mierze inspirowane też przez przeróżnego rodzaju lobby. „Otwarte Klatki” są przeciwko fermom przemysłowym, ale za to zrzeszają zupełnie inną grupę producentów zwierzęcych. W dzisiejszym świecie musimy uczyć się dialogu, wsłuchania w opinie stron i znaleźć takie rozwiązania, które zminimalizują albo wykluczą uciążliwości . Ja nie rozumiem rolników, którzy chcą budować kurniki w środku miejscowości. Rozumiem jedno, że koszty budowy są mniejsze, ale czy to jest wielka różnica, jeżeli inwestycja jest wielomilionowa, wydać sto-dwieście tysięcy więcej na doprowadzenie prądu czy jakiekolwiek inne zabezpieczenia? Myślę, że większość ludzi postrzega dziś wieś nie jako miejsce produkcji żywności, ale jako miejsce sielskiego życia. Tak nie jest. Zapraszamy: osiedlajcie się w Gminie Międzyrzec Podlaski, rozwijajcie się tutaj, ale musicie też uszanować pracę rolników – oni dbają i zabezpieczają nasze życie .

Rozmowę z wójtem Krzysztofem Adamowiczem przeprowadził redaktor Radia Biper Mariusz Maksymiuk.

Dodaj komentarz:
Dodaj swój komentarz:


Komentarze zawierające treści powszechnie uznane za obraźliwe lub niecenzuralne zostaną usunięte

15 czerwca 2026 14:16
Ależ obłudny jest ten Wójt, co innego mówi a co innego robi.
autor: Znawca

15 czerwca 2026 06:51
Uszanować pracę rolników czy raczej funkcjonowanie wielkich ferm i tuczarni? Rolników nikt się nie czepia. Z roku na rok mają coraz więcej obostrzeń i nakazów.
autor: ...

Podobne artykuły: