Miliony z wiatru dla gminy i mieszkańców - wojsko przeciwne wysokim konstrukcjom
Nawet kilka milionów złotych rocznie może trafić do budżetu Gminy Drelów oraz portfeli mieszkańców dzięki planowanej na tym terenie budowie turbin wiatrowych. Inwestorzy podpisali już wstępne umowy z właścicielami gruntów, przedsięwzięcie nie spotkało się ze sprzeciwem społecznym, a samorząd wpisał lokalizacje w projekt planu ogólnego, który jeszcze w marcu wyłoży do wglądu publicznego. Kluczowa będzie jednak decyzja instytucji opiniujących - w szczególności Wojska Polskiego, które neguje posadowienie wysokich konstrukcji na trasie lotów treningowych.
Gmina Drelów jest gminą dość rozległą obszarowo, co przyciągnęło uwagę inwestorów zamierzających uruchomić na tym terenie szereg turbin wiatrowych. O planach lokalizacji 12 obiektów pomiędzy gminami Drelów oraz Kąkolewnica - m.in. na terenach rolnych Szóstki i Wors - Międzyrzec Info informował już w lipcu ubiegłego roku, kiedy odbyło się spotkanie informacyjne dla mieszkańców tej części gminy ⇒ Turbiny wiatrowe szansą na duży zastrzyk finansowy dla gminy i mieszkańców.
To nie jedyna lokalizacja interesująca przedsiębiorców, ponieważ na terenie gminy jest więcej rozległych przestrzeni, pozwalających zachować niezbędne odległości od zabudowań gospodarczych, czyli minimum 700 m. Brane są również pod uwagę korzystne warunki atmosferyczne, czyli dość silne na tym obszarze wiatry, wpływające na wysoką wydajność energetyczną.
Miliony do budżetu gminy i portfeli mieszkańców
- Na chwilę obecną wiem, że wstępnych lokalizacji jest tu już 12. Firmy dogadały się już z kilkudziesięcioma naszymi mieszkańcami. Widziałem te umowy, wiem, na czym to polega, a firmy deklarują dość wysoką odpłatność za prawo do korzystania nieprzerwanie przez 30 lat z tych gruntów na potrzeby wytwarzania prądu elektrycznego. Co istotne, odpłatności dotyczyłyby nie tylko samej lokalizacji, bo na to potrzeba zaledwie 30 arów, ale również kwestii dojazdu, przeciągnięcia kabli elektrycznych i tzw. omiotu. Umowy traktują o tym, że każdy, kto jest właścicielem działki, która znajdzie się pod turbiną i jej śmigłem, a ma ono rozpiętość ok. 200 m, będzie mial prawo do miesięcznego, odpowiednio skalkulowanego czynszu - podał kilka szczegółów wójt Piotr Kazimierski .
Korzyści finansowe dla mieszkańców to jedno, ale przy okazji takiej inwestycji do budżetu gminy może trafić ok. 3,5 mln zł rocznie . Dla porównania: wszystkie podatki lokalne, jakie rocznie gromadzi w swoim budżecie samorząd, to ok. 2,5 mln zł.
Budowa turbin bez sprzeciwu społecznego
Zanim jednak takie turbiny wiatrowe pojawią się na terenie gminy Drelów, minie około 5-7 lat.
- Firma złożyła do gminy wstępne lokalizacje na te turbiny, prosząc, by w momencie opracowywania planu ogólnego uwzględniono pod nie ten teren. Jako samorząd oczywiście mamy obowiązek to zrobić. Do elementów planistycznych przyjęliśmy te lokalizacje, a wiem, że oprócz tych wspomnianych dwunastu, trwają również rozmowy z innymi właścicielami, aby dwie kolejne turbiny mogły być ulokowane na naszym terenie - dodał włodarz.
Co istotne, wstępne lokalizacje spotkały się z aprobatą mieszkańców , nie pojawiły się również głosy przeciwne.
- Staramy się wsłuchiwać w głosy mieszkańców i muszę jednoznacznie stwierdzić, że nie ma protestów . A nie można też powiedzieć, że mieszkańcy na ten temat nic nie wiedzą, ponieważ na chwilę obecną co najmniej kilkadziesiąt osób podpisało już umowy wstępne, były też spotkania. Budowa takich turbin jest na pewno korzystna dla samorządu, również dla właścicieli działek, ale wiem też, że jest to kwestia dość drażliwa i w niektórych gminach, m.in. w sąsiedniej gminie Międzyrzec Podlaski, jest to oprotestowywane. Nie chcę stawać po żadnej ze stron, natomiast uczciwość nakazuje mi poinformować, że taka sytuacja ma miejsce - stwierdził wójt Kazimierski.
Jak zaznaczył, dużą rolę w braku sprzeciwu pełni prawdopodobnie charakterystyczna dla gminy struktura podziału granic działek rolnych. Te działki są bardzo rozdrobnione, co przekłada się na sytuację, w której jedna turbina wiatrowa zasięgiem śmigieł obejmuje nawet 10-15 wąskich działek, co sprawia, że finansowo skorzysta na takiej lokalizacji nie jeden, a nawet kilku właścicieli gruntu. Przy kilkunastu podobnych obiektach środki finansowe trafią nawet do kilkudziesięciu rodzin. - Stąd też nie ma protestów, bo każdy coś z tego uszczknie. Jest taka lokalizacja, która dotyczy na przykład osiemnastu właścicieli. To może będą niewielkie pieniądze, rzędu kilkunastu tysięcy rocznie, ale w przypadku działek, często podmokłych, które właściciel kosi raz w roku, to są to znaczne środki.
Inwestor przewiduje dodatkowo tzw. opłatę partycypacyjną , deklarując wpłatę wszystkim, którzy znajdują się w odległości bliższej niż 1 km od turbiny, która zgodnie z prawem, nie może stanąć bliżej niż 700 m od budynków. - Każdy właściciel posesji, który znajdzie się w zasięgu 1 km otrzyma zatem rocznie 20 tys. zł - wyjaśnił włodarz.
Plan ogólny już w marcu
Dokładna lokalizacja wszystkich turbin wiatrowych, jakie miałyby znaleźć się na terenie gminy Drelów, będzie zawarta w planie ogólnym , którego projekt samorząd wyłoży do wglądu publicznego już 25 marca .
- Taki projekt został przygotowany przez gminę z uwzględnieniem oczekiwań planistycznych państwa, które narzuca nam pewne rygory, m.in. w kwestii zabudowy. Mieszkańcy wnieśli już swoje propozycje do planu ogólnego, które uwzględniliśmy, z zaznaczeniem, w którym miejscu będą te turbiny widziane przez firmę w chwili obecnej kontraktującej te lokalizacje. Będą one zatem przedstawione do publicznego wglądu i mieszkańcy będą oczywiście mogli się do tego ustosunkować. Jeśli komuś te lokalizacje nie będą się podobać, będzie mógł również złożyć protest w tej sprawie - wyjaśnił wójt Piotr Kazimierski.
Najbliższe dla samego Drelowa lokalizacje to m.in. teren między Żerocinem a Drelowem, między Żerocinem a Strzyżówką, a także w okolicy zbiornika wodnego w Kwasówce, dwie lokalizacje pomiędzy Zapowiednikiem w Łózkach a Ostrówkami, natomiast najwięcej obiektów, bo 12, zaplanowano pomiędzy Szóstką a Worsami.
Wojsko mówi: Nie!
Plan ogólny to jeden z kroków, kolejny to pozytywne decyzje odpowiednich instytucji.
- Złożyliśmy prośbę o uzgodnienia do wszystkich instytucji, które takie uzgodnienia do planu ogólnego wydają, na chwilę obecną mamy odmowę Wojska Polskiego , które opiniuje negatywnie budowę turbin na terenie gminy Drelów i właściwie wszystkich gmin ościennych, uznając, że to teren, na którym odbywają się loty ćwiczebne Dęblina. Wojsko nie życzy sobie wznoszenia obiektów powyżej 70 m - podał włodarz, ale jak zaznaczył, temat ten nie jest jeszcze zamknięty, ponieważ trwają rozmowy, w których uczestniczą również inne gminy zainteresowane lokalizacją turbin na własnym terenie, zmierzające do przekonania wojska o słuszności tego przedsięwzięcia. - Mają dużo terenów do latania, natomiast my musimy szukać dochodów dla samorządu i mieszkańców. Jeśli te turbiny dałyby około 7 mln zł, połowę dla gminy, połowę dla mieszkańców, to jest to już kwota niebagatelna, biorąc pod uwagę to, że mamy teren raczej nieobjęty inwestycjami, pomijając fermy drobiu. Turbina daje zdecydowanie większe pieniądze, a mniejszą uciążliwość. Temat jest więc ogólnie mocno kontrowersyjny, ale nie jest taki w naszej gminie, przynajmniej na chwilę obecną.
Trwa walka na argumenty
Co istotne, na poziomie uchwalania planu miejscowego wojsko będzie miało nie tylko możliwość wyrażania opinii, ale też wydawania uzgodnień, zatem bez jego akceptacji dla lokalizacji turbin gmina stanie przed niemożnością jego uchwalenia, a co za tym idzie, pokaźne kwoty nie staną się ani jej udziałem, ani mieszkańców.
- Dlatego też bardzo mocno o to walczymy, zależy nam na tym, a nasza determinacja podyktowana jest brakiem protestów mieszkańców. Gdyby takie były, a sama inwestycja byłaby kontrowersyjna, zostawilibyśmy ten temat. Tymczasem jest on mocno przegadany na naszym terenie i skoro mieszkańcy widzą w tym nadzieję na zarobek, gmina też, to walczymy, a co z tego wyniknie - zobaczymy ... - skwitował włodarz, przypominając, że nawet w przypadku pozytywnego rozwiązania wspomnianych kwestii, do budowy turbin nadal jest daleka droga.
Inwestor musi zadbać o wszelkie sprawy i dokumentacje związane m.in. z przelotami ptaków, wpływem przedsięwzięcia na życie owadów czy rzadkich gatunków zwierząt bytujących w zasięgu działania obiektów. Nieodzowne będzie uzyskanie zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, a ważną kwestią jest też lokalizacja turbin na torfach i nośność gleby, a także odrolnienie działek. Teren gminy to zarówno torfy, jak i piaski, a budowa turbin na poszczególnych rodzajach gleby wiąże się z różnymi kosztami, mającymi m.in. przełożenie na ilość betonu i zbrojenia niezbędną do odpowiedniego zakotwiczenia obiektu. Wielomilionowa inwestycja łączy się również z koniecznością podłączenia infrastruktury do linii wysokiego napięcia i odpowiednią łącznością z węzłem energetycznym w okolicy Siedlec. - Ostrożnie licząc, to kwestia pięciu lub siedmiu lat.
Dodaj komentarz:
Komentarze zawierające treści powszechnie uznane za obraźliwe lub niecenzuralne zostaną usunięte
Doda nowego faceta znalazła a wy tu o głupotach!
autor: Dzesika z Jatkowej
Zarobi SIMENS nikt więcej.
autor: gość
Zakute łby, kupta se wungiel jak profesor z zakrystii,oj boli,boli, że ktoś moze zarobić na tych wiatrakach
autor: gość
Najdroższy prąd. No ale gmina zarobi ! I ja to rozumiem. Bbbuuuhhhaaa.......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
autor: gość
Ci co się zgodzili to wiedzą, że podpisują umowę z firmą z.o.o która może w trakcie umowy upaść i nie będziecie dostawać kasy itd.?
autor: gość
Zostawią dzieciom i wnukom beton, złom do utylizacji i miliardy pożyczki SAFE do spłaty.
autor: gość
Miliony to będziemy płacić my, koszty wiatraka, betonów, kabli, dowozu, dróg, przyłącza za wszystko dolicza nam do ceny prądu. Naiwniacy uśmiechnięci.
autor: HIHOT
Szkoda, że nie powiedzą jak będzie usmarkany olejem teren wokół turbin, do tego podpory ponad 20 metrów betonu wgłąb ziemi, jak przez to osuszy się teren itp.Poza tym ludzie myślcie - kto zapłaci za utylizację tego badziewia. W krótkim czasie może i zarobicie ale pomyślnie co zostawicie swoim dzieciom i wnukom.
autor: gość
Najczęściej czytane
Ostatnio komentowane
Podobne artykuły:
15
Turbiny wiatrowe szansą na duży zastrzyk finansowy dla gminy i mieszkańców
Norweska firma zainteresowała się budową turbin wiatrowych na terenie gminy Drelów. Na terenach rolnych Szóstki i Wors miałoby powstać co najmniej 12 obiektów, których działanie przyniosłoby potężny zastrzyk finansowany nie tylko w budżecie samorządu, ale również w portfelach właścicieli gruntów. Pierwsze spotkanie informacyjne odbyło się 10 lipca, a sam pomysł wstępnie nie spotkał się ze sprzeciwem gospodarzy. Aby inwestycja doszła do skutku niezbędna jest analiza gruntu wskazująca na jego wytrzymałość na tak potężne obiekty. Pozytywne wyniki pozwolą rozpocząć procedurę, której szczegóły przybliża wójt Piotr Kazimierski.
1
Nie będzie prądu (4-15 marca)
PGE Dystrybucja zapowiada w dniach 4–15 marca przerwy w dostawach energii elektrycznej na terenie następujących miejscowości: Danówka, Witoroż, Leszczanka, Łuniew, Żerocin, Łukowisko, Zahajki, Szachy, Dołha, Rogoźniczka, Rogoźnica, Kożuszki, Tłuściec, Pościsze, Tuliłów, Dołhołęka, Bereza, Jelnica, Międzyrzec Podlaski.
0
Mieszkańcy doczekali się instalacji fotowoltaicznych
Po kilkumiesięcznym opóźnieniu związanym z koniecznością przeprowadzenia drugiej procedury przetargowej na terenie gminy Drelów trwa obecnie realizacja inwestycji, której celem jest zamontowanie na dachach mieszkańców instalacji fotowoltaicznych. Ponad sześćdziesiąt gospodarstw już korzysta z możliwości, jakie daje to przedsięwzięcie. Wójt Kazimierski zwrócił się do zainteresowanych o współpracę z firmą montującą w zakresie doboru miejsca lokalizacji falowników.
0
Które domowe urządzenia zużywają najwięcej prądu
Klimatyzacja, płyta indukcyjna, czajnik i piekarnik to urządzenia, które według Polaków zużywają najwięcej prądu. Pokazują to wyniki badania przeprowadzonego przez IBRiS dla Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej. Tymczasem rankingi domowych urządzeń pobierających najwięcej prądu pokazują dużą rozbieżność pomiędzy deklaracjami, a rzeczywistością. Czy w takiej sytuacji jesteśmy w stanie faktycznie oszczędzać prąd?