Wchodząc na posesję w Misiach nie sposób nie odnieść wrażenia, że zamieszkuje ją artysta... Już od furtki witają gościa artystyczne elementy zdobiące ogródek, podwórko i wijącą się pomiędzy zabudowaniami ścieżkę, prowadzącą do budynków w głębi, kryjących w sobie cel odwiedzin. Przy chodniku stoi efektownie obudowana studnia, na ścianach widnieją różnorodne tematycznie malowidła, m.in. Stańczyk znany z obrazu Jana Matejki, a samo porośnięte pnączami przejście pomiędzy budynkami jawi się jako brama do magicznego ogrodu. U celu dwa niepozorne obiekty - w jednym z nich kryje się galeria prac autorstwa Zbigniewa Jankowskiego, w drugim - warsztat, gdzie na sztaludze pyszni się niedawno zaczęty obraz. Płótno pokryły pierwsze kolory, a ich odcienie jasno wskazują na jesienny krajobraz, który już wkrótce przyozdobi miejsce na kolejnej ścianie.
Przed galerią stoi uśmiechnięty 82-letni mężczyzna, który skromnie wskazuje na swoje dzieło - galerię własnoręcznie namalowanych obrazów, otwartą dla odwiedzających, jeśli tylko wyrażą swoje zainteresowanie. Na ten cel przydała się odkupiona wcześniej sąsiednia nieruchomość, a otwarta przestrzeń pozwoliła stworzyć własną przystań, w której można nie tylko malować, ale też pochwalić się powstałymi obrazami.
Zbigniew Jankowski urodził się w 1943 r. w Pościszach Starych i od dziecka przejawiał zainteresowanie sztukami plastycznymi, ozdabiając każdą wolną kartkę drobnymi rysunkami.
- W 1952 r. zainspirował mnie Stalin, bo był bardzo fotogeniczny, miał wąsy, był postawny, łatwo było go narysować. Bez przerwy go rysowałem, z językiem na brodzie, a miałem wtedy 8 lat! Tata to zobaczył i kazał mi to zarzucić, zanim ktoś zobaczy, żeby nie było problemów. Ale ja wraz go malowałem, więc tata wlał mi, spalił te rysunki i zakazał rysować - wspominał Zbigniew Jankowski .
Po ukończeniu szkoły podstawowej został przyjęty do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Nałęczowie, gdzie jego talent został szybko dostrzeżony (uczył się m.in. z Maciejem Falkiewiczem), jednak choroba ojca i konieczność powrotu do domu, by pomagać w gospodarstwie, przerwała roczną naukę i na długo oderwała go od realizacji marzeń. W wieku 18 lat wyjechał na Śląsk, gdzie w ramach pobytu w wojsku pracował w kopalni węgla, a czas wolny od pracy poświęcił swojej pasji, kończąc kierunek malarski w dwuletnim Ognisku Plastycznym działającym przy Domu Kultury w Gliwicach. Tam doskonalił warsztat, poznając różne techniki malarskie. Czas realizacji pasji przerwał wypadek w kopalni, w którym zginęło czterech współpracowników Jankowskiego, a lęk wywołany tą sytuacją przygnał go z powrotem w rodzinne strony. Odsłużył swoje w wojsku, założył rodzinę, a później znów na długie lata sięgnął po pędzle, jednak jego płótnem stały się mało wdzięczne ściany remontowanych budynków, rozpoczął bowiem pracę jako malarz pokojowy. Malarstwie na płótnach oddał się dopiero po przejściu na emeruturę, gdy skończył 65 lat, ponieważ dopiero wtedy znalazł odpowiedni czas na realizację dziecięcej pasji.
- Cały czas mnie to ciągnęło. Chciałem malować, ale nie było czasu, a do tego trzeba było czasu, natchnienia. Tyle roboty, a ja będę siedział i tracił czas? - wrócił pamięcią do czasów młodości i lat późniejszych.
W końcu udało się, upragniony czas nadszedł na emeryturze i zaczęły powstawać pierwsze obrazy. Dziś ma ich na swoim koncie około 500, różnej wielkości i o różnej tematyce. Wiele z nich powędrowało w świat i zdobi ściany domów rodziny, znajomych, niekiedy osób obcych, żywo zainteresowanych jego talentem. Ale - jak przyznał - rzadko sprzedawał obrazy, najczęściej rozdawał je w formie prezentów.
- Pierwszy obraz, który namalowałem, wziąłem pod pachę, gdy szedłem na imprezę, na prezent. Jak go zobaczyłem dużo później, to wcale mi się nie podobał, taki był kiczowaty. Ale jak go malowałem, to był dobry. Rzadko sprzedaję te obrazy, zazwyczaj rozdaję jako prezenty, choć moja pasja jest kosztowna, tu muszę przyznać - stwierdził.
Wnętrza galerii i warsztatu kryją dobrze ponad setkę obrazów, uwieczniających tematyczny przekrój zainteresowań malarza. Reprodukcje najbardziej znanych dzieł mistrzów polskich i zagranicznych, krajobrazy polne, leśne, łąkowe i nadrzeczne, m.in. nadbużańskie, wiejskie zabudowania, których resztki ostały się zarówno w Misiach, jak i sąsiednich miejscowościach, ale też miejska architektura - charakterystyczne dla Międzyrzeca Podlaskiego obiekty sakralne, kamienice, pałac Potockich, uliczki, mosty i wijająca się przez miejscowość rzeka Krzna. Są również portrety, w tym wizerunek papieża Jana Pawła II oraz autoportret samego Zbigniewa Jankowskiego.
Artysta dużo jeździ rowerem, robi wtedy zdjęcia ciekawych elementów otoczenia, potem przenosi je na płotna. Kilka obrazów zostało poświęconych zmieniającemu się obecnie krajobrazowi okolicznych miejscowości, na których terenie trwa budowa autostrady i drogi ekspresowej - jak sie okazuje, nawet hałdy ziemi mogą stać się inspiracją dla wprawnego oka.
Sporo czasu spędził na tworzeniu reprodukcji wielkich dzieł malarstwa polskiego i zagranicznego, urzekała go m.in. technika oraz stosowane farby, które mistrzowie często sami wytwarzali, podczas gdy dziś wszystko jest na wyciągnięcie ręki.
- Interesował mnie żywot znanych malarzy, powstało też kilka reprodukcji ich dzieł. Kopiując je dokształcałem się, doskonaliłem technikę. "Pomarańczarkę" Gierymskiego sporo osób chciało kupić, mówili, że jest jak oryginał. Muszę przyznać, że wyszła fest - stwierdził skromnie malarz.
Zbigniew Jankowski ma na swoim koncie kilka wystaw, w tym w 2013 r. w Galerii Es w Międzyrzecu Podlaskim, w 2023 r. w Drelowie ⇒ Na pasję dobry jest każdy wiek oraz w 2024 r. w Strzakłach ⇒ Międzyrzec w malarstwie Zbigniewa Jankowskiego . Ponadto, dwie w Kąkolewnicy i jedną w Galerii "Oranżeria" w Radzyniu Podlaskim (2023).
Swoje obrazy chętnie zaprezentuje podczas kolejnych wystaw, jeśli tylko pojawi się taka okazja - wśród skromnych marzeń ponowna ekspozycja w Międzyrzecu Podlaskim, może nawet w pięknych pałacowych wnętrzach, gdzie warto pokazać chociażby ujętą na płótnach architekturę miejską? Kto wie? Tymczasem obrazy można podziwiać w prywatnej galerii, wystarczy pojechać do Miś i zastać artystę w domu, lub też umówić się telefonicznie na konkretny termin - wtedy chętnie oprowadzi po galerii i opowie o swojej twórczości, również o nowo powstających obrazach i tych, których temat dopiero zaczyna kiełkować.
Kolejne obrazy powstają w różnym tempie. Jak przyznał artysta, jedne maluje się szybko, niemal na raz, inne wymagają dłuższych przygotowań i poświęconego im czasu. Nie wszystkie obrazy zostają skończone, a niektóre wręcz w trakcie lub tuż po namalowaniu zostają pokryte nowym malowidłem, ponieważ krytyczne oko malarza nie pozwala im dłużej zaistnieć.
- Jak mnie najdzie chęć, to maluję non stop, a czasem jest tak, że zacznę i długo tu nie przychodzę. Tak jak ten zaczęty obraz - trzeba go skończyć, a coś takiego czasem nachodzi, że zostawię obraz i tak stoi, czasem miesiąc, czasem dwa, zaschną pędzle, farba. A później znów przychodzi wena i kończę. Na ten obraz na razie wena jest - zapewnił Zbigniew Jankowski. Gdy brakuje natchnienia do malowania - czyta, chodzi na grzyby, poświęca się obowiązkom domowym, pracuje na podwórku, rzeźbi - kilka jego drobnych rzeźb zdobi warsztat pracy.
Oprowadza też po swojej galerii odwiedzające go dzieci - uczniów pobliskiej szkoły w Misiach, którzy czasem przychodzą do galerii, oglądają obrazy i prowadzą z nim ciekawe wywiady. Choć przyznaje, że nie ma odpowiedniego wykształcenia, nie ukrywa, że gdyby zaszła taka potrzeba, mógłby poprowadzić warsztaty malarskie dla amatorów i podzielić się z uczestnikami swoim dośwaidczeniem i umiejętnościami. Jedna taka propozycja pojawiła się już raz ze strony prezesa BLGD Mariusza Kostki, jednak wtedy nie podjął rękawicy, obawiając się, że jego poziom nie jest wystarczający na taką inicjatywę. Dziś czuje się pewniej, choć nadal nie jest przekonany o tym, że potrafi już tak malować, by móc być autorytetem dla innych, bardzo krytycznie podchodzi do swojej twórczości.
Galerię Zbigniewa Jankowskiego warto odwiedzić i obejrzeć obrazy na własne oczy, ponieważ malarz nie prezentuje ich w przestrzeni internetowej, pojawiają się jedynie na zdjęciach wykonanych przez media. Malarz nie czuje się na siłach, by prowadzić własne strony internetowe i publikować na nich własne treści, woli swój rzeczywisty świat zamknięty w niewielkiej przestrzeni galerii oraz na płótnach, na których może umieszczać własne spostrzeżenia i emocje.
Zainteresowani twórczością Zbigniewa Jankowskiego mogą nawiązać z nim kontakt dzwoniąc pod nr tel. 516 933 344 .
«Weather forecast from Yr, delivered by the Norwegian Meteorological Institute and NRK»
Copyright 2020 © Międzyrzec.info
Lokalny portal informacyjny