Smród, który nie daje żyć. Mieszkańcy czekają na decyzję starosty
To koszmar przede wszystkim dla mieszkańców Sycyny i Worońca, ale w zależności od kierunku wiatru odór dociera także do kolejnych miejscowości. Dobrze znają go również kierowcy regularnie jeżdżący drogą krajową nr 2. Zbliżając się do Worońca, wielu z nich odruchowo zamyka okna w samochodach.
Źródłem problemu – zdaniem mieszkańców – jest Zakład Przetwarzania Odpadów Zwierzęcych Top-Pro. To położony w lesie, niedaleko krajowej dwójki, duży zakład otoczony szczelnym, monitorowanym ogrodzeniem.
Zakład może przetwarzać nawet 800 ton odpadów zwierzęcych na dobę. Gdy w styczniu 2023 roku starosta bialski wydał dla inwestycji pozwolenie zintegrowane, praktycznie nikt nie zgłaszał sprzeciwu. Mieszkańcy nie przypuszczali, z jaką uciążliwością będą musieli się zmierzyć. Wszystko zmieniło się kilka miesięcy później, po uruchomieniu zakładu.
– Mieszkam około 700–800 metrów od zakładu. Są dni, kiedy nie da się wyjść z domu ani wypuścić dzieci na podwórko. Zdarza się, że mimo zamkniętych okien i drzwi odór czuć także w środku budynku, a mam nowoczesny dom z potrójnymi szybami i bardzo szczelnymi drzwiami. Najgorzej jest zazwyczaj po godzinie 15. Trudno uwierzyć, że to przypadek. To właśnie wtedy kończą pracę urzędnicy i żadna kontrola już nie przyjedzie – mówi Adam Jakubiuk z Sycyny.
Jak dodaje, zapachu nie sposób porównać z niczym innym.
– To odór gnijącego mięsa. Kiedy dostanie się do domu, ciężko oddychać, często od razu zbiera na wymioty. Normalne funkcjonowanie staje się niemożliwe.
Obietnice bez efektów
Mieszkańcy podkreślają, że przez ostatnie lata wielokrotnie spotykali się z prezesem spółki Top-Pro Piotrem Jabłońskim.
– Za każdym razem zapewniał mieszkańców i urzędników, że problem zostanie rozwiązany. Mówił o nowoczesnych urządzeniach, które miały wyeliminować odór. Do dziś nic takiego się nie wydarzyło – mówi Grzegorz Sacharuk z Sycyny.
Obecnie jednym z głównych punktów sporu jest zakładowa oczyszczalnia ścieków. Delegatura Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białej Podlaskiej wydała decyzję o zawieszeniu jej użytkowania, uznając, że nie posiada ona wymaganego pozwolenia zintegrowanego. Spółka odwołała się jednak do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które uchyliło decyzję z przyczyn proceduralnych i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia.
Zdaniem mieszkańców administracyjny spór trwa od miesięcy, a zakład przez cały czas prowadzi działalność.
Firma utrzymuje, że oczyszczalnia znajduje się w rozruchu technologicznym. Inspektorzy ochrony środowiska mają natomiast uważać, że etap rozruchu już dawno się zakończył.
"Ciężarówki jadą jedna za drugą"
– Ten zakład przetwarza produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego. Ciężarówki przyjeżdżają jedna za drugą, a ruch ostatnio jeszcze się zwiększył. Po wielu miesiącach walki z fetorem nadal jesteśmy w tym samym miejscu. Gdy inwestor otrzymuje decyzje odmowne, odwołuje się od nich i wszystko pozostaje po staremu. Być może jest to gra na czas. W ostatnich pismach spółka powołuje się na przepisy, które dopiero mają wejść w życie – mówi Grzegorz Sacharuk.
Podobnego zdania jest Grzegorz Gazda z Worońca.
– Firma twierdzi, że spełnia wszystkie wymagania. Już podczas spotkania w 2022 roku prezes deklarował, że skoro na budowę zakładu wydano około 150 mln zł, to można przeznaczyć kolejne 2 mln zł na przykrycie oczyszczalni. Do dziś nic takiego nie zostało zrobione. Naszym zdaniem hermetyzacja pozwoliłaby także dokładnie zbadać, co wydostaje się z oczyszczalni. Dzisiaj wszystko trafia do atmosfery. Ten zapach nie bierze się znikąd. To siarkowodór, amoniak i inne związki. Widać to nawet po lesie obok zakładu, gdzie kolejne drzewa usychają – mówi.
Mieszkańcy czekają na decyzję
Mieszkańcy przypominają również wyniki kontroli WIOŚ przeprowadzonej na przełomie 2024 i 2025 roku. Jak podkreślają, wykazała ona przekroczenia m.in. norm dotyczących azotu i fosforu.
– Dlatego walczymy o hermetyzację oczyszczalni. Jeszcze rok temu rozmowy wskazywały, że jest to możliwe – dodaje Adam Jakubiuk.
Teraz mieszkańcy z nadzieją czekają na decyzję starosty bialskiego Mariusza Filipiuka dotyczącą pozwolenia zintegrowanego dla oczyszczalni. Liczą, że jeśli dokument zostanie wydany, znajdzie się w nim obowiązek hermetyzacji obiektu. Według nich podobne stanowisko prezentuje również Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.
– Starosta dotychczas wykonywał swoją pracę bardzo rzetelnie. Liczymy, że nadal będzie stał po stronie mieszkańców – mówi Grzegorz Gazda.
Czy decyzja rzeczywiście doprowadzi do hermetyzacji oczyszczalni i ograniczy uciążliwy odór? Mieszkańcy Worońca i Sycyny mają taką nadzieję, choć dotychczasowe doświadczenia każą im zachować ostrożność.
– Decyzje o wstrzymaniu działalności nie przynosiły dotąd żadnych realnych skutków. Instytucje podejmują działania, ale z naszej perspektywy cały proces tylko się wydłuża. Zakład działa nadal, a my wciąż odczuwamy te same uciążliwości. Dla nas nic się nie zmienia – podsumowuje Adam Jakubiuk.
Dodaj komentarz:
Komentarze zawierające treści powszechnie uznane za obraźliwe lub niecenzuralne zostaną usunięte
Chyba do nietej osoby
Chyba nie do tej osoby się kłaniacie. Przeważnie zawsze jest na takich otwarciach a potem na imprezie. Szukajcie pomocy gdzie indziej. Zaraz będą kurniki walić smrodem a pancio był na otwarciu. To chyba coś jest nie tak
autor: Xx
Przy odpowiednim froncie powietrznym czuć to nawet w Międzyrzecu Podlaskim, ale zawszepo 20-tej.
autor: gość
Składkę z wiosek zebrać, wynająć porządną kancelarię prawną wdać o odszkodowanie w milionach i tyle. Pisać do urzędów to sobie będziecie jeszcze kilka lat i nic z tego nie wyniknie.
autor: xxx
Szkoda, że mieszkańcy okolic nie mogą sobie zamknąć nawiewu w domu... Współczuję, bo nawet przy krótkim przejeździe smród wnika do samochodu niemiłosierny.
autor: czytelnik
...
Każdy kto jedzie dwójką i zna temat kilometr przed zamyka nawiew zewnętrzny, wszystko w temacie!
autor: ***
Co się nie da żyć ?? Uśmiech i do przodu.
autor: .
Najczęściej czytane
0
133
Blisko 90 tysięcy złotych dla Karoliny. Piknik Serc pokazał siłę mieszkańców
Park Potockich w niedzielne popołudnie wypełnił się ludźmi, których połączył jeden cel – pomoc 31-letniej Karolinie Grudzińskiej, walczącej z zaawansowanym rakiem żołądka. Charytatywny „Piknik Serc” przyciągnął wielu mieszkańców, a dzięki ich hojności i zaangażowaniu organizatorów udało się zebrać około 90 tys. złotych na leczenie.
Ostatnio komentowane
Podobne artykuły:
9
24
Wielkie otwarcie Naszej Fermy Wipasz w Worońcu
22 lipca w Worońcu odbyło się uroczyste otwarcie jednej z Naszych Ferm potentata drobiowego Wipasz S.A., którego symbolicznym wymiarem stało się tradycyjne poświęcenie kapliczki. W wydarzeniu wzięli licznie udział przedstawiciele władz wojewódzkich, powiatowych i gminnych.