Strażacy walczyli z ogniem niemal dobę. Wszystko przez ognisko?

Aktualności 1 zdjęcie

To mogła być prawdziwa katastrofa. W środę, 28 maja, ogień pojawił się w lesie koło Utrówki, w pobliżu rezerwatu Liski. Alarm wpłynął tuż po godzinie 15. Co ciekawe, pożar jako pierwszy zauważył pilot samolotu, który przekazał informację służbom.

Do akcji natychmiast skierowano duże siły. Na miejsce ruszyło 18 pojazdów pożarniczych, w tym samochód łączności i dowodzenia, dwa quady oraz dron. W pierwszej fazie działań uczestniczyło ponad 50 strażaków z miasta i gminy Międzyrzec Podlaski oraz gminy Drelów. Na miejsce przybyła także grupa operacyjna Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej.

Walka z żywiołem była wyjątkowo trudna. Strażacy musieli zbudować dwa stanowiska do czerpania wody. Była ona dowożona samochodami pożarniczymi ze zbiornika przeciwpożarowego znajdującego się na terenie szkółki leśnej w Żerocinie należącej do Nadleśnictwa Międzyrzec oraz z hydrantu przy ulicy Siteńskiej.

Po kilku godzinach intensywnych działań, o godzinie 19.35, pożar został zlokalizowany. Strażakom udało się zatrzymać zarówno front ognia, jak i jego skrzydła. Sytuację z powietrza monitorował pilot drona rozpoznawczego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Białej Podlaskiej. W działaniach pomagali również leśnicy, którzy przy użyciu ciągnika z pługiem wykonali wokół zagrożonego terenu specjalny pas przeciwpożarowy.

To jednak nie był koniec pracy. Przez całą noc pogorzelisko było dozorowane przez strażaków z OSP Drelów, OSP Żerocin, OSP Worsy i OSP Szóstka. Następnego dnia cały teren został ponownie dokładnie sprawdzony, a wszystkie potencjalne zarzewia ognia dogaszone.

Pożar objął ponad dwa hektary lasu. Akcja trwała prawie dobę. Komenda Miejska PSP w Białej Podlaskiej podała, że udział w niej wzięło łącznie 26 zastępów i 115 strażaków. Na miejscu pracowali również policjanci, którzy będą ustalać przyczynę pożaru.

Choć oficjalne ustalenia jeszcze nie zapadły, uczestnicy akcji wskazywali, że źródłem ognia mogło być niedogaszone ognisko. Jeśli ta wersja się potwierdzi, oznaczałoby to, że do ogromnego zagrożenia wystarczyła chwila ludzkiej nieuwagi.

Tym bardziej, że sytuacja w polskich lasach jest wyjątkowo niebezpieczna. Maj przyniósł rekordową liczbę pożarów lasów. Od początku roku odnotowano ich już blisko cztery tysiące, znacznie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Strażacy alarmują, że główną przyczyną jest susza oraz bardzo niska wilgotność ściółki leśnej, która w niektórych miejscach spadła poniżej 10 procent. W takich warunkach nawet niewielka iskra, niedopałek papierosa czy pozostawione bez nadzoru ognisko mogą doprowadzić do ogromnego pożaru.

Nie wszędzie jednak przyczyną jest lekkomyślność. W ostatnich tygodniach w Polsce zatrzymywano osoby podejrzewane o celowe podpalanie lasów, a w kilku innych przypadkach pojawiły się poważne podejrzenia o podpalenie. Tak jest między innymi w przypadku potężnego pożaru w okolicach Międzylesia, który objął około 300 hektarów lasu i wybuchł niemal w tym samym czasie co pożar koło Utrówki.

Spekulacje o możliwym celowym zaprószeniu ognia pojawiały się również przy jednym z największych pożarów lasów ostatnich lat w Polsce – w Puszczy Solskiej, gdzie żywioł strawił od około 1000 do 1200 hektarów lasu. (foto: OSP KSRG Rzeczyca)

Dodaj komentarz:
Dodaj swój komentarz:


Komentarze zawierające treści powszechnie uznane za obraźliwe lub niecenzuralne zostaną usunięte

Podobne artykuły: