Wally Kulak. Z Międzyrzeca w świat
W pałacu Potockich można oglądać wystawę fotografii Wally’ego Kulaka „Świat w obiektywie”. Podczas sobotniego wernisażu jej bohater opowiedział o swojej największej pasji, podróżach, fotografowaniu i niezwykłej drodze, która zaprowadziła go z Międzyrzeca Podlaskiego aż do Stanów Zjednoczonych i niemal wszystkich zakątków świata.
– Urodziłem się w Międzyrzecu Podlaskim. Kocham to miasto i kocham ludzi z tego miasta. Tu skończyłem szkołę podstawową i liceum – mówi Wally Kulak, którego polskie imię i nazwisko brzmi Włodzimierz Kułak.
Po ukończeniu szkoły wyjechał na studia do Olsztyna. W 1980 roku, już po studiach, wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Na możliwość pierwszego powrotu do Polski musiał czekać sześć lat. Od tamtej pory przyjeżdża do kraju regularnie, dwa-trzy razy w roku. I zawsze odwiedza Międzyrzec.
Dziś Polska jest dla niego również bazą wypadową do kolejnych podróży. Tylko w tym roku był już w Omanie i na Wyspach Zielonego Przylądka. Ze Stanów Zjednoczonych poleciał natomiast do Nowej Zelandii, a za kilka tygodni planuje podróż do Portugalii.
Świat bez przewodnika
Wally nie jest typem turysty, który odhacza kolejne punkty z przewodnika. Podróżuje indywidualnie, bo – jak mówi – interesują go często zupełnie inne rzeczy.
– Być może jest tak, że ja piękno widzę wszędzie, a nie tylko tam, gdzie przewodniki pokazują – tłumaczy.
Podobnie fotografuje. O swoim stylu mówi - fotograficzny dziennik, mocno reporterski.
– Nie lubię pozowanych zdjęć. Nie lubię mówić: „uśmiech, proszę”. Po prostu lubię chwytać moment, emocje. Nie lubię sztuczności.
Przez lata robił zdjęcia dla różnych gazet, magazynów i wydawnictw polonijnych. Przez cztery lata współpracował także z bułgarską gazetą. Przy okazji nauczył się języka bułgarskiego, ponieważ właśnie w nim komunikował się z redakcją.
Później zmienił się rynek fotografii. Cyfrowa rewolucja sprawiła, że gazety przestały płacić fotografom tyle, ile wcześniej. Wally znalazł więc inną drogę.
– I wtedy poszedłem w wesela, bo tam były pieniądze. Przez 23 lata żyłem z fotografii i podróżowałem dzięki fotografii, ponieważ robiłem wesela.
W sumie sfotografował około 950 wesel. Jak podkreśla, tylko dwa z nich były polskie.
950 wesel na całym świecie
Fotografował śluby i wesela w różnych środowiskach i krajach. Były wśród nich między innymi wesela afrykańskie oraz laotańsko-kambodżańskie.
– Ciekawe, gdybym mógł opublikować te zdjęcia, to napisałbym książkę o amerykańskich weselach i weselach z całego świata.
Zdarzało się, że robił nawet trzy wesela w tygodniu. Jedno z najbardziej nietypowych zleceń odbyło się „w murzyńskiej dzielnicy”. Przyznaje, że jechał tam z pewną obawą.
Jednocześnie właśnie takie zlecenia pozwalały mu poznawać ludzi i zwyczaje, których nie zobaczyłby podczas zwykłej podróży.
Włodzimierz czy Wally?
Ciekawa jest również historia jego imienia.
– Moje oryginalne imię i nazwisko to oczywiście Włodzimierz Kułak. Niestety w Stanach Zjednoczonych imię Włodzimierz było zbyt trudne do wypowiedzenia.
Najgorsze było to, że przez to w dokumentach robiono mu błędy.
Kiedy przyjmował amerykańskie obywatelstwo, zdecydował się więc zmienić imię na Wally. Tak figuruje w jego amerykańskim paszporcie. Ma jednak również polski paszport, w którym nadal jest Włodzimierzem Kułakiem.
Okazuje się, że posiadanie dwóch imion potrafi być praktyczne.
– Czasami to się przydaje. Kiedy leciałem na Krym parę lat temu, okazało się, że z paszportem amerykańskim musiałbym płacić za wizę, a z polskim dostałem ją za darmo.
Około 80 krajów i wszystkie kontynenty
Jego ulubionym regionem jest Ameryka Środkowa. Nie odwiedził jeszcze tylko Salwadoru i być może właśnie tam wybierze się w tym roku. Poza tym był we wszystkich pozostałych krajach regionu oraz na większości wysp karaibskich.
Łącznie odwiedził około 80 państw i wszystkie kontynenty.
– Podróże zawsze były częścią mojego życia. Jako dzieciak czytałem strasznie dużo książek podróżniczych. Udało mi się połączyć dwie rzeczy i w tej chwili podróżuję i fotografuję albo fotografuję i podróżuję. Nie wiem, co jest pierwsze i ważniejsze.
Jak mówi, pasja stała się jego sposobem na życie.
– Moje hobby stało się moją metodą na życie. I do dzisiaj można powiedzieć, że odcinam kupony od fotografii i tego, jak sobie ułożyłem życie.
Wszystko zaczęło się od Smeny 8
Z fotografią zetknął się jeszcze w szkole podstawowej. Był wtedy uczniem piątej klasy.
– Był taki nauczyciel, Komińczyk, który uczył fizyki i założył kółko fotograficzne. Zapisałem się, zaszczepiłem i fotografia od tego czasu towarzyszyła mi przez całe moje życie.
Jego pierwszym aparatem była Smena 8. Co ciekawe, ma ją do dziś.
Fotografia pozwoliła mu również zrealizować coś z marzeń, których nie udało się spełnić w młodości. Zawsze ciągnęło go bowiem do sztuki.
– Chyba się urodziłem z jakąś taką duszą artystyczną. Moim marzeniem były studia w Akademii Sztuk Pięknych. Rodzice byli zbyt biedni, żeby utrzymać w tamtych czasach artystę. Dzisiaj artyści może robią pieniądze, wtedy ich nie robili.
Rysował, malował i rzeźbił. Fotografia stała się dla niego sposobem na pokazanie własnego spojrzenia na świat.
– Chodzi o moją chęć pokazania świata, mojego spojrzenia na świat, o moją reakcję w stosunku do świata. To jest taki wyraz mojej duszy artystycznej.
Wesele w Rio i dwa miliony ludzi na plaży
Jednym z jego ulubionych zdjęć jest fotografia wykonana podczas wesela w Rio de Janeiro. Sam wyjazd okazał się jednak finansowym przedsięwzięciem dalekim od opłacalnego.
– Poleciałem tam robić zdjęcia na weselu, a po podsumowaniu wyszło, że wydałem pięć razy więcej, niż zarobiłem.
Dlaczego? Po wykonaniu zlecenia został w Rio na sylwestra.
– Dwa i pół miliona ludzi na plaży Copacabana. Coś niesamowitego. To najbardziej mi chyba utkwiło.
Aparat nie zrobi zdjęcia za fotografa
Przez lata Wally przechodził przez kolejne etapy rozwoju techniki fotograficznej. Ostatecznie związał się z Nikonem, między innymi dlatego, że wcześniej zainwestował w jego obiektywy.
Dziś pracuje na kilku aparatach i korzysta głównie z jasnych obiektywów zmiennoogniskowych.
Ale – jego zdaniem – sprzęt nigdy nie zastąpi umiejętności.
– Jest taki trend, że ludzie sądzą, że jak kupią drogi aparat, to już są fotografem. I ja to niestety widzę.
Jego zdaniem coraz większe możliwości techniczne współczesnych aparatów sprawiają, że fotografowie czasami zapominają o podstawach.
– Momentami widzę, że młodzi fotograficy nie rozumieją światła. A jeżeli nie rozumiesz światła, to nie jesteś dobrym fotografem. Ich zdjęcia są płaskie, są w jednej tonacji.
Według Wally’ego dobry fotograf musi przede wszystkim rozumieć światło i umieć się nim posługiwać.
– Jeżeli ktoś chce robić dobre zdjęcia, to musi przede wszystkim rozumieć światło i ćwiczyć, pracować dużo, poznawać. I jak najwięcej strzelać, patrzeć, porównywać.
Młodym fotografom radzi również, aby nie bali się sięgać po doświadczenia starszych pokoleń.
– Podglądajcie innych, nawet dziadków w fotografii. Oni bardzo musieli znać światło, żeby zrobić zdjęcie, bo nie mieli takich warunków technicznych jak teraz.
Film wraca do łask
Choć cyfrowa fotografia zdominowała rynek, Wally zauważa w Stanach Zjednoczonych ciekawy powrót do korzeni – coraz większe zainteresowanie fotografią analogową.
– Aparaty, które miałem i które byłem gotów sprzedać za 30 dolarów, sprzedałem za 300, bo wraca film.
Jego zdaniem jest to także sposób na wyróżnienie się w świecie, w którym fotografować może dziś praktycznie każdy.
– Wszyscy robią zdjęcia, ale ludzie lubią wyróżniać się czymś. Więc wyróżniają się tym, że robią zdjęcia na filmie. Bo cyfrówką to każdy potrafi.
Wally nie odmawia współczesnej technologii możliwości. Docenia również aparaty w telefonach, ale uważa, że ich zastosowanie ma swoje granice.
– Dzisiejsze telefony są dobre, ale są dobre do oglądania zdjęcia w telefonie. Jeżeli wezmę takie zdjęcie do pracy i powiększenia, to niestety nie da się tego zrobić tak jak klasycznym aparatem.
***
Wystawa „Świat w obiektywie” w pałacu Potockich jest więc czymś więcej niż tylko zbiorem fotografii. To również zapis niezwykłego życia człowieka, który jako chłopak z Międzyrzeca zaczął robić zdjęcia Smeną 8, a później dzięki fotografii przemierzył świat, sfotografował setki wesel i odwiedził około 80 krajów.
I choć od ponad czterech dekad mieszka w Stanach Zjednoczonych, jedno miejsce pozostało dla niego szczególne.
– Kocham to miasto i kocham ludzi z tego miasta – mówi o Międzyrzecu.
Dodaj komentarz:
Komentarze zawierające treści powszechnie uznane za obraźliwe lub niecenzuralne zostaną usunięte
!
Wally, a man who turned his hobby into his profession, an excellent specialist in his field!!! I’ve seen you at work in person; you’re an enthusiast of your craft.
autor: N
Art
Van Gogh
autor: Walde
Oda do podróżowania
Podróżować ?, czy też nie - oto jest pytanie. Fajnie jest mieć rodzinę na każdym kontynencie, daje to możliwość ogarnięcia co ciekawe i jeszcze dach nad głową. To jednak graniczy z abstrakcją. Marzyć każdy może. Najlepiej wracać do swojego gniazda, wtedy człowiek ma stan ducha spokojny i spełniony. Pozdrawiam.
autor: A.
Najczęściej czytane
4
Pijani kierowcy i podejrzany o przemoc z wnioskami o wydalenie z Polski
W ciągu ostatniego tygodnia policjanci z międzyrzeckiego komisariatu i bialskiej komendy skierowali do Straży Granicznej wnioski o wydanie decyzji o zobowiązaniu trzech cudzoziemców do powrotu do kraju pochodzenia. Powodem były m.in. jazda samochodem w stanie nietrzeźwości oraz podejrzenie znęcania się nad rodziną.
Ostatnio komentowane
6
Okradli strażaków zbierających na nowy wóz. Policja szuka złodziei
Międzyrzeccy policjanci szukają złodziei, którzy w weekend ukradli puszki i butelki ze zbiórki prowadzonej przez druhów z OSP Żabce. Opakowania objęte systemem kaucyjnym strażacy zbierają, aby kupić jednostce nowy samochód ratowniczo-gaśniczy.
15
Podobne artykuły:
0
Pamiątki po wielkich pisarzach w romanowskim dworze
W ramach cyklu „Tradycje dworów szlacheckich, Romanów Kraszewskich ich sąsiadów i gości” Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego w Romanowie przygotowało wystawę „Gdzie pisarz mieszka, czyli z wizytą u literatów”, poświęconą wybranym polskim literatom i pamiątkom po nim, które można na co dzień oglądać w związanym z nimi dworkach ziemiańskich. Międzyrzec Info objął patronat medialny nad wydarzeniem.
3
MOK zaprasza na wystawę Elżbiety Dzikowskiej
Kobiety na całym świecie łączy to samo zmartwienie, czy są wystarczająco piękne i atrakcyjne. A o tym co robią kobiety w różnych zakątkach świata, żeby się spodobać, przekonamy się już niebawem dzięki wystawie fotografii Elżbiety Dzikowskiej, którą pokaże w Międzyrzecu Miejski Ośrodek Kultury.
0
Z pleneru do Galerii
W sierpniu Tęczowy Folwark w Krzymoszycach po raz kolejny gościł artystów z całej Polski, którzy zjechali na Ogólnopolski Plener Malarski organizowany przez Miejski Ośrodek Kultury. Uczestnicy pleneru przenosili na płótno wrażenia i emocje, których dostarczała im okoliczna przyroda. Efekty tej pracy będzie można ocenić na poplenerowej wystawie w Galerii ES. Wernisaż odbędzie się w najbliższą sobotę (28 września) o godz. 17.