Z krzyżem, intencją i wiarą w ciemną noc

Aktualności 1 zdjęcie
Ekstremalna Droga Krzyżowa - trasa zielona (fot. Emilian Chomicki)

W milczeniu, skupieniu i chłodzie marcowego wieczoru mieszkańcy Międzyrzeca Podlaskiego i okolic po wspólnej modlitwie wyruszyli w wymagającą, nocną trasę, by zmierzyć się nie tylko z dystansem i zmęczeniem, ale również z własnymi myślami i wiarą. Ekstremalna Droga Krzyżowa to świadomy i wcale niełatwy wybór... To wyjście z własnej strefy komfortu i podjęcie wyzwania, które może być ważną drogą dla każdego.

Podróż w głąb siebie

27 marca, po wieczornej mszy świętej odprawionej w kościele pw. św. Mikołaja w Międzyrzecu Podlaskim, rozpoczęła się Ekstremalna Droga Krzyżowa, której w tym roku przyświecało hasło "Podróż w głąb siebie" . Podczas wspólnej modlitwy powierzono Bogu intencje wszystkich uczestników oraz całej parafii, a duchowym wprowadzeniem w to wyjątkowe wydarzenie stały się słowa homilii ks. Leszka Mućki .

Kapłan podkreślił, że Ekstremalna Droga Krzyżowa jest nie tylko sprawdzianem wytrzymałości, ale przede wszystkim drogą prowadzącą do spotkania z Bogiem, drogą, na której cisza nocy sprzyja skupieniu i odkrywaniu osobistej relacji "ja-Bóg". Nawiązując do tegorocznego hasła duchowny zachęcił zgromadzonych do odważnego spojrzenia w głąb własnego życia, przypominając jednocześnie, że trud i ból fizyczny mogą stać się formą modlitwy oraz zjednoczenia z niosącym krzyż Jezusem Chrystusem. Wskazał, że ostatecznym celem tej drogi jest przemiana serca.

W nocną trasę wyruszyło w tym roku ponad 150 osób , w tym znaczna część zarejestrowanych, które zabrały ze sobą swój codzienny krzyż, będący znakiem własnych zmagań z przeciwnościami losu, ale również symbolem nadziei, pomagającym przezwyciężać ciemność i zmęczenie.

Ekstremalna Droga Krzyżowa to wyjątkowe wyzwanie łączące w sobie niezwykłą duchowość z pokonywaniem własnych granic. Uczestnicy, którzy wyruszają w wielokilometrowe nocne trasy, indywidualnie lub w niewielkich grupach, mają do dyspozycji tylko dedykowaną wydarzeniu aplikację, rozpiski z rozważaniami i własne myśli. Tegoroczna trasa zielona wymagała pokonania 40 kilometrów drogami i dróżkami miasta oraz okolicznych gminnych miejscowości, zgodnie z wytyczoną mapą: Międzyrzec Podlaski - Rzeczyca - Misie - Przychody - Brzozowica Mała - Strzakły - Pościsze - Wólka Krzymowska - Tłuściec - Żabce - Tuliłów - Międzyrzec Podlaski. Po drodze uczestnicy rozważali poszczególne stacje Drogi Krzyżowej, modląc się przy specjalnie oznakowanych na tę okazję przydrożnych krzyżach i kapliczkach, z wiarą i ufnością w spełnienie powierzonych Bogu własnych intencji. Każda z czternastu stacji "Podróży w głąb siebie" była kolejnym krokiem w " procesie, w którym schodzi się coraz głębiej – z pozorów do prawdy, z hałasu do ciszy, z kontroli do zaufania, z lęku do decyzji, ze starych ról do swojej prawdziwej tożsamości ".

Każdego roku coraz łatwiej

Emilian Chomicki, jeden z tegorocznych uczestników EDK, pokonał wyznaczoną trasę już sześciokrotnie. Jak przyznał, nie jest to łatwe wyzwanie, ale z roku na rok staje się coraz mniej wymagające, a w drodze zawsze można liczyć na wsparcie innych osób.

- Przeszedłem tę drogę już po raz szósty i stwierdzam, że idzie się coraz krócej - zeszliśmy do niecałych 9 godzin, podczas gdy pierwsza EDK trwała 11 godzin. Do udziału namówił mnie znajomy, który sam odpadł przy pierwszej drodze krzyżowej, a mi udało się dojść do końca - wspomina Emilian Chomicki , który w kolejnym roku podjął wyzwanie i zachęcił do udziału w EDK kilka koleżanek z pracy. Od tej pory kontynuują tę coroczną wyjątkową duchową drogę razem. - Chodzimy co roku i nawzajem się wspieramy, motywujemy, a zawsze są jakieś kryzysy. Ja miałem w tym roku wyjątkowy kryzys, kolano nie wytrzymało, jednak koleżanka wspierała mnie modlitwą, pomogła też apaszka, dzięki temu doszedłem. Zostają też odciski, ale to jest ten trud i poświęcenie. Gdy idzie się z intencją i nie ma poważnych kontuzji, to każdy na pewno dotrze.

Z Bogiem i różańcem bezpiecznie

Część uczestników wyrusza w trasę tuż po mszy świętej w kościele św. Mikołaja, inni, tak jak Monika Stefaniuk, uczestniczą w wieczornej mszy w kościele św. Józefa, by potem również zgodnie z aplikacją i mapą podjąć wyzwanie pokonania 40 kilometrów.

- To był pomysł znajomych, mnie namówiła koleżanka. Nie bardzo chciałam, bo to jednak 40 kilometrów, kawał drogi, a ja nie trenuję, nie chodzę codziennie z kijkami, nie biegam... Dla mnie te 40 kilometrów to był duży wyczyn. Nie zawsze dochodziliśmy do końca, od startu do mety, ale w większości się udawało - przypomniała Monika Stefaniuk , która także przeszła Ekstremalną Drogę Krzyżową po raz szósty. Jak zauważyła, od kilku lat wyznaczona jest ta sama trasa zielona, choć czasem zaczynała się w innych punktach, a jej powtarzalność to duże ułatwienie dla uczestników. - Każdy wie, jak ma iść, trasa jest znana, co jest trochę bezpieczniejsze. Dzięki temu lepiej nam się idzie. Duża część trasy przebiega piaszczystymi drogami polnymi, lasami, raczej unika się dróg asfaltowych. Z Bogiem i różańcem czujemy się bezpiecznie, mimo że normalnie pewnie nie poszłabym w nocy przez las. Jednak idąc na tę drogę krzyżową nie boję się.

Uczestnicy, choć mają do pokonania bezpiecznie wyznaczone trasy, sami również dbają o własną ochronę. Noszą kamizelki odblaskowe, posiadają latarki i lampy błyskowe, dzięki czemu są widoczni w najciemniejszych nocnych godzinach nawet tam, gdzie brakuje oświetlenia ulicznego. W plecaku termos z kawą lub herbatą, woda, kanapki, czasem słodka przekąska. Większość osób pokonała trasę pieszo, ale nie brakowało też rowerzystów.

- Miłym akcentem był poczęstunek przygotowany przez mieszkańców Pościsz. Rodzina Izdebskich, która już po raz kolejny wychodzi z taką inicjatywą, zapewniła nam ciasta, słodkości, napoje, wodę. To miły akcent i jakże pomocny - podkreślił Emilian Chomicki, zapewniając o modlitwie w intencji hojnych dobrodziejów.

Walka z własnymi słabościami

Każdego roku liczba uczestników EDK powiększa się. Stali bywalcy inspirują własnym wysiłkiem i zarażają radością z pokonania tej trudnej drogi, a wraz z nią własnych słabości.

- Co roku staram się namówić kogoś innego. Do tej pory udawało się, choć wiadomo, nie każdemu pozwala na to zdrowie, chora noga czy kręgosłup. Ale jeśli ktoś nie czuje się na siłach na te 40 kilometrów, to tydzień wcześniej organizowana jest w parafii św. Józefa droga krzyżowa o długości 20 kilometrów - to też jest dużo. Sama zawsze też chodzę na tę "dwudziestkę". "Czterdziestka" to już naprawdę duże wyzwanie, ale gdy ktoś ma intencję to wiadomo, że stara się dojść do celu, by ofiarować swoje cierpienie - przyznała Monika Stefaniuk. - To droga krzyżowa, to nie ma być lekkie i przyjemne, tu walczymy sami ze sobą, z własnymi słabościami i niedomaganiami - dodał Emilian Chomicki.

Droga krzyżowa kształtuje charakter

Aby wziąć udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej warto zarejestrować się na specjalnej stronie, np. EDK Międzyrzec Podlaski , jednak nie jest to wymagane, ponieważ można dołączyć nawet w ostatniej chwili. Warto jednak pobrać aplikację z mapą i dedykowanymi wydarzeniu rozważaniami, co pomaga w duchowym przeżywaniu tego wyzwania. Ważna jest również własna intencja - nadzieja w jej spełnienie pomaga pokonać własne słabości i dotrzeć do ostatniej stacji drogi krzyżowej.

- Czy ktoś wierzy, czy nie, to jest jego indywidualna sprawa. Jednak na pewno osobom wierzącym, które poprzez wiarę chcą coś osiągnąć, polecamy taką drogę, ponieważ tak, jak poprzez post, przez taki wysłek i cierpienie wiele można uzyskać. Wszystko zapisuje się tam "na górze". Jeśli komuś zdrowie pozwala na tyle, żeby iść, to zachęcamy do tego, żeby wziąć udział, bo to jest ważne. Zawsze w trakcie modlimy się za tych, którzy idą, żeby doszli do końca i przeżyli to tak, jak trzeba. Modlitwa jest podstawową sprawą - zachęca Monika Stefaniuk. - Droga krzyżowa to jak pielgrzymka. Gdy ktoś idzie z intencją, pokonuje trud pielgrzymi przez dwa tygodnie, tu podobnie - biorę intencję i idę z nią, droga jest krótka. Później w życiu łatwiej pokonywać słabości, bo kształtuje się charakter. To też takie nasze świadectwo, bo modlimy się wspólnie, co w dzisiejszych czasach może nie każdemu pasuje, może ktoś się wstydzi. A my w tym gronie wiemy, po co idziemy, w jakim celu. To nie jest wycieczka, to jednak droga krzyżowa, którą pokonujemy chociażby z okazji Wielkiej Nocy, bierzemy krzyż na cześć Pana Jezusa, który odbył swoją drogę krzyżową - podsumował Emilian Chomicki.

Zachęcamy również do zapoznania się z naszą obszerną relacją z EDK sprzed kilku lat:
Na ekstremalnym szlaku własnej duchowości

Galeria zdjęć


Dodaj komentarz:
Dodaj swój komentarz:


Komentarze zawierające treści powszechnie uznane za obraźliwe lub niecenzuralne zostaną usunięte

Podobne artykuły: