YouTube Facebook fotogalerie
reklama
Region

Na ekstremalnym szlaku własnej duchowości

9 kwietnia 2021 08:08:43 | autor: Anna Ostapiuk
Już od wielu lat jedną z form duchowego przygotowania do Wielkanocy jest możliwość wzięcia udziału w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej, która, jak podkreślają jej uczestnicy, pozwala nie tylko zmierzyć się z granicami własnych słabości, ale też uświadomić sobie, jakie wartości należy z szacunkiem pielęgnować. Podejmującym to wyzwanie przyświecało hasło "Rewolucja pięknych ludzi" i właśnie potrzebą zmiany w pięknego człowieka dzielą się dziś z nami ci, którzy wkroczyli na dwa nocne międzyrzeckie szlaki.

Uczestnicy międzyrzeckiej Ekstrmalnej Drogi Krzyżowej 2021 podczas rozważań przy jednej ze stacji krzyżowych (fot. Sylwia N.)

Początki Ekstremalnej Drogi Krzyżowej sięgają 2009 r., a każdej kolejnej edycji towarzyszy inna myśl przewodnia, która w tym roku miała za zadanie pomóc w przemianie w dobrego człowieka. Aby dać sobie szansę trzeba było przede wszystkim, zmotywowanym apelem papieża Franciszka, wstać z kanapy i wyjść z ciepłego, jasnego domu. Opuścić strefę komfortu i ruszyć w ciemność wybranym szlakiem, samemu lub w grupie przyjaciół, w milczeniu i skupieniu, niosąc z sobą bagaż własnych intencji. - 163 zarejestrowanych uczestników, w tym 81 na trasę bł. Honorata i 82 na tzw. zieloną św. Mikołaja. Brak jest precyzyjnych danych, ile osób poszło w trasę rzeczywiście i ile doszło - podsumowuje międzyrzecki koordynator ks. Marcin Komoszyński. Na trasie każdy liczył na siebie i sam decydował, czy dojdzie do celu. W poruszaniu się po wyznaczonym szlaku pomagała nawigacja i aplikacja EDK, którą chwalą sobie jej użytkownicy, podkreślając zgodnie, że jest intuicyjna i łatwa w obsłudze. Pielgrzymi przeszli 40 kilometrów bez względu na to, którą trasę wybrali. Każda z nich rozpoczynała się przy kościele św. Mikołaja, jedna miała tam też swój finał, druga prowadziła natomiast przez kolejne wioski do Białej Podlaskiej.


fot. Sylwia, uczestniczka trasy zielonej

Ciemna zimna noc, nieznane drogi i 9-10 godzin marszu, skąd zatem pomysł na podjęcie takiego wyzwania? - Postanowiłam wziąć udział, bo czułam potrzebę zbliżenia się do Boga i refleksji nad własnym życiem. Celem były intencje moje własne i moich najbliższych, a każda stacja wzbudzała we mnie refleksje odnośnie wartości, którymi kieruję się w życiu, jak również nad ludźmi, którzy mi w życiu towarzyszą, którymi chcę się dalej otaczać, a od jakich lepiej się odciąć - opowiada Izabela Borkowicz. - Byłam pewna, że poradzę sobie psychicznie i fizycznie, ale choć łatwo było wytrwać w milczeniu i skupić się na modlitwie, moja fizyczność nie sprawdziła się. Bolały nogi, ale chciałam dojść do końca, żeby intencje się spełniły.


fot. Sylwia, uczestniczka trasy zielonej

Ociężałe nogi, obtarte pięty, bolący kręgosłup, brak sił i ogarniająca senność to nie jedyne trudności, z jakimi mierzyli się pielgrzymi, zwłaszcza ci, którzy w swą drogę krzyżową wyruszyli po raz pierwszy. - Mnie przekonały do tego koleżanki z pracy. Bałam się o własną kondycję, ale udało się dzięki wzajemnemu wsparciu. Dla mnie to było przede wszystkim pokonanie własnego strachu i lęku przed ciemnością. To bycie z samym sobą. Milczenie na początku było bardzo ciężkie, sami więc przezwyciężaliśmy strach w tej ciemności. Później drogę oświetlał nam piękny księżyc, podążaliśmy za nim bez potrzeby używania latarki - dzieli się wrażeniami Sylwia, uczestniczka trasy zielonej. - Droga krzyżowa to przełamanie granic swojego lęku, a przezwyciężenie strachu to przykład, że ta droga była właśnie taka, a nie inna. Polecam ten sprawdzian każdemu. 


fot. Katarzyna Poniatowska - Fiedosiuk, uczestniczka trasy bł. Honorata

Nocni wędrowcy zatrzymywali się modląc przy kolejnych stacjach drogi krzyżowej, którymi były specjalnie oznakowane krzyże i kapliczki przydrożne, czasem ozdobione lampionami domy. - Obrałam sobie różne intencje, po jednej na każdą stację. Każda stacja miała swój własny sens - opowiada Elżbieta Panasiuk, która wyzwanie podjęła po raz drugi. Wiedziała, na co się decyduje, znała własne siły i możliwości. - W tym roku było łatwiej, było więcej dróg asfaltowych, a mniej polnych i leśnych, droga jakby krótsza. Było zimno, ale przynajmniej nie padało jak dwa lata temu. Za to rozważania mniej proste, bardziej filozoficzne, skłaniające do głębszych przemyśleń, trzeba się było w nie dobrze wsłuchać - zauważa. Osobistej modlitwie przy stacjach drogi krzyżowej towarzyszyły bowiem rozważania pod hasłem "Rewolucja pięknych ludzi", których ideą była zmiana siebie, przemiana w pięknego człowieka i emanacja tym pięknem na cały otaczający świat. - Najbardziej mnie dotknęło to, że modne teraz jest bycie pięknym i idealnym na zewnątrz. A to piękno jest w człowieku, w jego środku, w sobie trzeba je pielęgnować, dopiero wtedy ludzie będą nas tak postrzegać. Nad tym najwięcej myślałam i to rozważanie najbardziej mi utkwilo w głowie. Także to, że trzeba pomagać ludziom wokół nas, ale tak, żeby się nie narzucać, tylko wspierać i pokierować na dobrą drogę - zauważa Izabela. 


fot. Katarzyna Poniatowska - Fiedosiuk, uczestniczka trasy bł. Honorata

Wielokilometrowy marsz pokonał wielu uczestników międzyrzeckiej EDK. Niejednokrotnie na różnych etapach trasy po strudzonych piechurów przyjeżdżali bliscy, najbardziej wytrwali dążyli jednak ostatkiem sił do celu. Zgodnie przyznają, że największy kryzys pojawiał się, gdy do końca pozostało 10 kilometrów. W myślach nieustanna chęć powrotu do domu, ale dzięki wsparciu towarzyszy wracały siły i motywacja. - Od połowy drogi, od Sokula, jedyna modlitwa, która układała się w głowie to ta, żeby dać radę przejść jeszcze jedną stację. I tak od jednej do kolejnej udało się doczłapać do XII. Tu czułam, że to definitywny koniec. Piąta rano, zaczyna świtać, ból krzyża i mięśni taki, że nie da się uklęknąć przed krzyżem, bo wiem, że już nie wstanę. Poddałam się. Pożegnałam się z dwoma wspaniałymi, cierpliwymi towarzyszkami drogi, podziękowałam za wspólny wysiłek i wyjęłam telefon, żeby zadzwonić po męża. Otwieram telefon.... a tam?! SMS od księdza z Alaski, u którego kończy się właśnie dzień, i taki tekst: modliłem się w czasie mszy, żebyś dała radę dojść do końca - tak o walce z własną bezsilnością opowiada doktor Katarzyna Poniatowska - Fiedosiuk, bialski kardiolog, internista i nefrolog, a od niedawna również covidolog, która do szpitalnego utrudnienia w tę noc dodała dodatkowy ekstremalny wysiłek. - Motywem była chęć podjęcia jakiegoś trudu dla Pana Boga. Trudu, który w tak ekstremalnej postaci pozwala potem z większą cierpliwością i pokorą mierzyć się ze zwykłymi trudami dnia codziennego. Po powrocie i pokonaniu własnej niemocy, wszystko inne wydaje się prostsze.
Dzięki zaprzyjaźnionemu księdzu, który po raz kolejny udzielił duchowego wsparcia, kobieta z płaczem i bólem nóg dotarła do ostatniej stacji swojej drogi krzyżowej. -  Człowiek samotnie nic nie osiągnie. Potrzebuje drugiego człowieka, żeby podołać trudnościom - dzieli się przemyśleniami i zauważa, że w życiu nie da się wszystkiego przewidzieć i zaplanować. Przed wyruszeniem w drogę przygotowała mnóstwo rozpisek, zaplanowała każdy metr swojej drogi. Ale Pan Bóg spłatał jej figla, kartki zostały w domu, choć była pewna, że zapakowała je do plecaka. - Musiałam zdać się na własną pamięć i innych ludzi. Najważniejszy wniosek to jednak taki, że krzyż nie zawsze jest ciężarem. Jak się upadnie to można się na nim oprzeć, pozwala powstać z ziemi, kiedy już nie ma sił. 


fot. Katarzyna Poniatowska - Fiedosiuk, uczestniczka trasy bł. Honorata

 
Podobne wiadomości:
Dodaj swój komentarz:
  • captcha
  • Komentarze zawierające treści powszechnie uznane za obraźliwe lub niecenzuralne zostaną usunięte
    (3 maja 2021 15:10:26) B Do Heheszki... nic dodać, nic ująć. Nawet nie będę komentował, bo trafiłeś w sedno. Do wierzący... uwierz mi na słowo, że jako niewierzący jestem dużo bardziej szczęśliwy i spokojny niż kiedy wierzyłem, tak, byłem bardzo wierzący, ale zrobiłem to czego większość osób wierzących nie robi, czyli zacząłem się zastanawiać i czytać, dużo czytac, z obu stron barykady i powiem Ci tak, gdybyś spróbował się zastanowić to nie wiem czy doszedł byś do wniosków zbliżonych do moich. Niestety muszę stwierdzić, że w zdecydowanej większości osoby wierzące nawet nie mają pojęcia w co wierzą. Mnie osobiście nie boli w co kto wierzy, jak twierdzisz, boli mnie to, że wiara ingeruje w moje prywatne życie i coraz bardziej się rozpycha. To mnie boli, nie po to świadomie zrezygnowałem z wiary, żeby teraz laickie prawo, laickie szkoły i urzędy znowu na siłę próbowały atakować mnie ta religia. Gdyby nie to, gdyby był rzeczywisty rozdział kościoła od państwa to naprawdę w niczym byście mi nie przeszkadzali. W końcu Wasza wiara, wasza sprawa i nic mi do tego. A teraz do Hihot... Widzę, że po zaszufladkowaniu mnie w końcu się Pan odezwał i włączył do dyskusji. Co do Jaruzelskiego i tym podobnych historii o nawróceniu na łożu śmierci podchodzilbym do tego z dystansem. Ktoś kto nie ma już możliwości obrony i się nie odezwie może mieć przypisane wszystko. I zgadzam się z Panem w 100% co do cytatu. Osoby wierzące nie są w stanie udowodnić istnienia bogów, tak samo jak osoby nie wierzące nie są w stanie udowodnić jego nieistnienia. Niemniej jednak racjonalność i rozum są po stronie osób niewierzących. autor: As
    (3 maja 2021 13:10:48) Zatwardziały komunista, sowiecki sługus ,niewierzący , walczący z kościołem generał Jaruzelski przed śmiercią prosił o księdza, wyspowiadał się , prosił Boga o przebaczenie i chciał by go po katolicku pochowali. Tak że Heheszki nieznane są ludzkie drogi, może niektórzy nie wiedzą że wierzą. Bo to jak ktoś powiedział , ,,tylko durny wie na pewno że Boga nie ma , naukowcy co do tego mają wątpliwości,,. autor: HIHOT
    (3 maja 2021 10:57:27) Sumienie niewierzących Tak czytam te komentarze i widzę, że tych niewierzących (przynajmniej to głoszą) sumienie jednak gryzie. Swoimi agresywnymi wobec wierzących chcą sobie zagłuszyć ich wyrzuty resztek sumienia. Chcą przed samym sobą usprawiedliwić swój ateizm ale są mniemam ochrzczeni i wiara w nich w głębi jednak siedzi i przypomina się. Gdyby byli autentycznie przekonani o swoim ateizmie to nie atakowali by wierzących. Nie raziły by ich praktyki religijne innych. Byliby wobec wiary obojętni. Jednak ich boli, że inni zachowali wiarę a sami nie potrafią zachować. Są rozdarci. Jest nadzieja, że nawrócą się. Oby... autor: Wierzący
    (3 maja 2021 09:14:29) Takie tam Szanowni Państwo. Chodziło mi tylko i wyłącznie o nie obrażanie uczuć religijnych osób wierzących. Dlaczego? Dlatego, iż jako osoba niewierząca spotykałem się z tego powodu z szykanami m.in. w szkole. Co do sojuszu tiary i tronu racją jest, że w Polsce mamy sytuację patologiczną ale znowu wracamy w ten sposób do sedna sprawy. Religijność zwykłych ludzi, zakorzeniona w nich od lat najmłodszych, wykorzystywana jest przez cwaniaków do własnych, niecnych celów. Radykalizacja poglądów dotyczy także osób niewierzących. Ja staram się trzymać zasady "żyj i daj żyć innym". Szanujmy się nawzajem bez względu na poglądy, pracujmy dla dobra ogółu. Czas Kościoła jako instytucji rządzącej i dzielącej dobiega końca. Ludzie otwierają oczy i mimo zaklinania rzeczywistości przez kler, dojdzie do laicyzacji społeczeństwa tak jak miało to miejsce w Irlandii czy Hiszpanii. Obecna władza stosuje sprawdzone metody z lat słusznie minionych, robi to z premedytacją bo wie, iż duża część społeczeństwa ma to wbite w podświadomość. Pozdrawiam i życzę zdrowia w tych dziwnych czasach. Ł.J.G. autor: Heheszki
    (3 maja 2021 01:05:21) B Widzę, że zdanie mamy podobne... zobacz, dzisiaj miejskie obchody uchwalenia świeckiej konstytucji. Co jest głównym punktem programu... msza w intencji ojczyzny, trochę to nie na miejscu. Oczywiście, dla osób chcących jak najbardziej, ale przeplatanie religii i samorządu doprowadza do absurdów. Dookoła pomniki religijne, krzyże, żadna droga nie może być otwarta bez machnięcia kropidłem. Nie jestem do końca pewny, czy jakakolwiek nowa inwestycja w tym mieście nie powstaje bez konsultacji z klerem. Trzeba pamiętać, że nie wszyscy się zgadzają na taki obraz kraju i miasta, stąd ten mój pierwszy komentarz. Bez sprzeciwu wobec radykalizacji, to właśnie te osoby, dla których religia jest wyznacznikiem, będą miały coraz większą siłę głosu i przebicia. autor: As
    (3 maja 2021 01:04:37) B Widzę, że zdanie mamy podobne... zobacz, dzisiaj miejskie obchody uchwalenia świeckiej konstytucji. Co jest głównym punktem programu... msza w intencji ojczyzny, trochę to nie na miejscu. Oczywiście, dla osób chcących jak najbardziej, ale przeplatanie religii i samorządu doprowadza do absurdów. Dookoła pomniki religijne, krzyże, żadna droga nie może być otwarta bez machnięcia kropidłem. Nie jestem do końca pewny, czy jakakolwiek nowa inwestycja w tym mieście nie powstaje bez konsultacji z klerem. Trzeba pamiętać, że nie wszyscy się zgadzają na taki obraz kraju i miasta, stąd ten mój pierwszy komentarz. Bez sprzeciwu wobec radykalizacji, to właśnie te osoby, dla których religia jest wyznacznikiem, będą miały coraz większą siłę głosu i przebicia. autor: As
    (2 maja 2021 22:09:18) Do As Racja jest po Twojej stronie, w pełni popieram to co napisałeś, dodam od siebie że lepiej by to wyglądało przynajmniej w naszym kraju, naszym mieście gdyby było coś takiego jak rozdział kościoła od państwa, oczywiście z szacunkiem wzajemnym obu stron.Bo ja akurat uważam że kampania wyborcza pod kościołem św Józefa jaką prowadził premier Morawiecki z udziałem miejscowego kleru to totalna porażka kościoła. Wszelkie miejskie i państwowe uroczystości - msza, za komuny nic bez uroczystego przemówienia pierwszego sekretarza, teraz nic bez uroczystej mszy, czerwone zmieniło się na czarne !!! autor: gość
    (2 maja 2021 19:50:44) B Mhmmm, ciężko się nie zgodzić z tym co napisałeś, ale odpowiem... I tak, i nie. Bo gdyby wprost rozumieć co napisałeś można by przyjąć, że celem każdej religii jest władza bądź pieniądze. A nie do końca tak jest. Czasami jest też tak, że ludzie szczerze wierzą, że to co robią jest słuszne i że mają jakąś misję. Być może wierzą w jakaś reinkarnację, być może w życie po życiu, a być może kierują się właśnie droga ku władzy. Tylko tacy ludzie, którzy są ukierunkowani przez swoich guru są niebezpieczni. Może to na początku wygląda niewinnie, A w imię jakiegoś mojego boga pójdę na dłuższy spacer, odbede jakaś pielgrzymkę, a później tacy ludzie zdolni są wysadzić się w powietrze bądź robić inne zle rzeczy. Wiem, że porównywanie jednych religii do drugich w tym miejscu jest niezasadne, bo są one na innych poziomach rozwojowych, niemniej chce zwrócić uwagę do czego prowadzi radykalizacja. Już teraz zmienia nam się prawo kierując się religia, a co będzie dalej? autor: As
    (2 maja 2021 14:24:42) Takie tam Tak, zgodą, było wiele wojen religijnych ale wiara/religia była tylko zasłoną dymną dla prawdziwego celu - pieniędzy i władzy. Dzięki religii można było wykorzystywać zwykłych ludzi do niecnych celów, toczenia wojen itp. W dalszym ciągu cwaniaki wykorzystują duchowość prostych ludzi do własnych celów. autor: Heheszki
    (2 maja 2021 12:38:42) B Otóż nie zgodzę się z Wami, przynajmniej nie w całości, historia pokazała, że największym złem tego świata była i jest właśnie religia, może poza kilkoma wyjątkami nauk filozoficznych, ale to pominę. Najwięcej wojen i zbrodni działo się z pobudek właśnie religijnych, z powodu ekstremistów więc nie widzę nic niestosownego w wyrażeniu opinii na temat "ponadnormalnego" wyznawania religii. Niestety świat pokazuje, to czego pozwala zbytnia różnorodność lub też zbyt duży wpływ religii na życie. autor: As
    (2 maja 2021 10:51:44) Nie denerwuj się Heheszki , to pokolenie po 1989r zapewne pisze, wychowane bez znajomości historii, patiotycznych lektur. Wpajano im ,że patriotyzm to coś niepotrzebnego ,przecież są światłymi Europejczykami. W praktyce to kupa nieuków sterowanych Facebookiem itp mediami, nie potrafiącymi nic, nawet prostego formularza wypełnić. autor: HIHOT
    (2 maja 2021 07:39:21) Takie tam Proszę nie obrażać uczuć religijnych Panie/Pani As. Niech każdy wierzy w co chcę, bez narzucania swych poglądów. Jestem niewierzący ale tego typu teksty są żenujące. Można merytorycznie podyskutować ale szanujmy się. W różnorodności siła, świat nie może być homogeniczny. autor: Heheszki
    (1 maja 2021 22:10:43) B Polska to jednak śmieszny kraj, ludzie śmieją się z zasad islamu i uważają je za durne, a pod nosem podobnych religijnych czubów nie brakuje autor: As
    logo male