- Zadzwoniła do mnie koleżanka i powiedziała, że u mnie po sąsiedzku się pali. Zbudziłam syna, który pobiegł obudzić właściciela i zaczęli gasić. W tym czasie dzwoniłam do straży. Zakład zaczynał pracę o godzinie 6, a pożar zobaczyliśmy o 4.40. Strasznie to wyglądało, ogień i duszący dym – opowiada Hanna Stefaniuk, której posesja graniczy z zakładem.
Jako pierwsze na miejsce pożaru dojechały jednostki z gminy Międzyrzec Podlaski. Z każdą minutą strażaków przybywało. W sumie w akcji wzięło udział 25 zastępów, liczących około 80 strażaków.
- Nasze działania polegały na tym, aby najpierw zapewnić sobie zaopatrzenie w wodę. Byliśmy zmuszeni do korzystanie nie tylko z hydrantów, pobieraliśmy ją także ze znajdującego się po sąsiedzku stawu – mówi dowodzący akcją bryg. Paweł Jakubowicz, Zastępca Komendanta Miejskiego PSP w Białej Podlaskiej.
Płonęła hala magazynowa, w której znajdowała się parafina, używana głównie do produkcji zniczy. Rozpuszczonej płonącej substancji strażacy nie mogli gasić strumieniami wody, musieli używać do tego piany.
- Udało nam się zabezpieczyć pomieszczenia w oddzielnych strefach pożarowych i to uważam za nasz sukces, bo spaleniu uległo tylko jedno pomieszczenie magazynowe, owszem inne są zniszczone ale produkty parafinowe tam składowane nie uległy zapaleniu – podkreśla bryg. Jakubowicz. - Działania gaśnicze dobiegają końca, teraz czeka nas najbardziej żmudna część akcji, bo musimy dotrzeć do każdego miejsca, w którym jest podwyższona temperatura mogąca stwarzać potencjalne zagrożenie jako źródło ognia. Musimy to wszystko wyeliminować, więc czeka nas jeszcze kilka godzin pracy - dodaje.
Na szczęście w pożarze nikt nie ucierpiał. Jedna osoba poczuła się źle pod wpływem duszącego i gryzącego dymu. Pomocy udzielono jej na miejscu zdarzenia. Z budynku biurowego wyniesiono i zabezpieczono dokumentację zakładu, sprzęt komputerowy i monitoring. Wstępna przyczyna pożaru oraz straty są w tej chwili ustalane i szacowane.
W akcji ratowniczo-gaśniczej wzięli udział strażacy z jednostek Państwowej Straży Pożarnej z Międzyrzeca Podlaskiego, Białej Podlaskiej i Łukowa. Razem z nimi z żywiołem walczyli druhowie OSP z gmin Międzyrzec Podlaski, Biała Podlaska i Drelów. Oprócz samochodów gaśniczych strażacy mieli do dyspozycji cysternę z woda, podnośnik hydrauliczny oraz kontener ze sprzętem ochrony dróg oddechowych, który podczas gaszenia ognia cały czas udostępniał powietrze pracującym strażakom.
Na miejscu zdarzenia pojawili się również pracownicy bialskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, aby zbadać jakość powietrza oraz skutki pożaru dla środowiska. Strażacy wstępnie ocenili, że nie ma w tym aspekcie zagrożenia dla mieszkańców.
To jeden z największych pożarów do jakich doszło w ostatnich latach na terenie gminy Międzyrzec.
- Z naszej gminy w akcji uczestniczyło siedem jednostek. Samo gaszenie ognia trwało około 3,5 godziny. Pożar zagrażał sąsiednim budynkom mieszkalnym i gospodarstwom rolnym. Akcja została bardzo sprawnie przeprowadzona. Warto inwestować w straż pożarną – powiedział wójt Krzysztof Adamowicz.
- To dosyć nietypowy i trudny do gaszenia pożar. Akcja gaśnicza była udana dzięki dobremu wyszkoleniu strażaków, co jest efektem pracy którą wykonujemy na co dzień podczas szkoleń. Wszyscy dziś spełnili swoja rolę – podkreślił bryg. Paweł Jakubowicz.
> > > > FOTO: Pożar w Maniach < < < <
«Weather forecast from Yr, delivered by the Norwegian Meteorological Institute and NRK»
Copyright 2020 © Międzyrzec.info
Lokalny portal informacyjny